Blog

Blog

Podobno kolejna fala upałów ma zalać nasz biedny kraj. Ponad trzydziestostopniowe temperatury ucieszyć muszą przede wszystkim zwolennników globalnego ocieplenia, bo to namacalny dowód na to, iż teorie światowych speców od klimatu są prawdziwe. Na razie nie potrafią oni jeszcze wpływać na pogodę, ale ci żarliwi przeciwnicy ciepła, gdyby tylko mogli, jednym naciśnięciem guzika zrobiliby nam jesień, a może od razu zimę. Nam pozostaje wyobrazić sobie zaśnieżone chodniki i ulice, by poczuć się lepiej. W tych warunkach wizja pękających od mrozu rur musi wywołać krótkotrwałą rozkosz.
Generalnie lekko nie jest. Ledwo skończył się potop, a już mamy suszę. Słońce powoduje dodatkowo choroby skóry, osłabia wzrok i obniża poziom hormonów. Słońce wpływa też niekorzystnie na mózg. Ludzie głupieją. Każdego tygodnia słyszymy o nowych rekordach. A to czarny weekend na drogach, to znowu ludzie topią się bez opamiętania w zbiornikach wodnych. Gdyby był lód, nikomu nie chciałoby się wskakiwać do przerębla. A gdyby wprowadzić jeszcze zakaz posiadania ostrych przedmiotów, wtedy nikt żadnej dziury w lodzie by nie zrobił. A’propos dziury. Co się w ogóle stało z dziurą ozonową? Czy ktoś z Państwa coś wie na ten temat? Kilkanaście lat temu trąbili, że sie powiększa i katastrofa wisi w powietrzu. Dlaczego “zieloni” nagle umilkli w tym temacie? Jak ja nie lubię być nie-doinformowany. A może wcale nie ma żadnej dziury i ja nic o tym nie wiem! Bez dziur ciężko żyć. Zawsze musi być pod ręką jakaś dziura, którą można by przetkać lub zatkać. Jak tu się zaklei, to dalej powstaje nowa dziura. Dzięki temu patentowi zawsze jest co robić. Tak jak nasz rząd, dwoi się i troi, żeby robić nam coraz więcej dziur, począwszy od dziur w drogach, skończywszy na budżetowej, która, notabene, z roku na rok się powiększa.
Wracajmy do tematu. Najgorsze są wakacje. Ludzie się lenią, głupieją na słońcu, wydają ostatnie pieniądze na olejki, lody i okulary słoneczne, a mogliby je przeznaczyć na inne, szczytne cele, np. dla ofiar powodzi czy bankrutujący ZUS. Latem ludzie nudzą się i pocą. Słowem – mniej pracujemy, a to oznacza, że ZUS faktycznie zbankrutuje. Latem, na wielkim nic-nie-robieniu, zarabiają jedynie prywaciarze – tacy sezonowi cwaniacy. Acha, wbrew pozorom zużycie energii latem wzrasta w stosunku do okresu zimowego. Naprawdę. Wprawdzie nie ogrzewamy mieszkań, ale je chłodzimy. W Kijowie siadła od tego chłodzenia jedna elektrownia.
Na szczęście jest wielki plus tej całej sytuacji. W wakacje niepełnoletni uprawiają do woli seks, wszak to jedyna okazja, w której rodzice są na drugim krańcu Polski. Zresztą mama i tata też nie gorsi. W “Gazecie Wyborczej” był fachowy artykuł na temat wakacyjnych igraszek. Jak ktoś nie wie jak kochać się na wakacjach, zapraszam do lektury. Cudowny sposób na pobudzenie hormonów i rozpędzenie nudy. Według autorów artykułu kobieta, która uprawia seks z wieloma partnerami (w pociągu, na rowerze czy w szalecie) ma więcej energii. Tak więc do dzieła, miłe panie! Lato się kończy. Tylko co się wtedy dzieje z facetami? Jak mi powiedziało kilka miłych pań, prawdziwych mężczyzn już nie ma. To niby z kim kobiety mają uprawiać ten seks? Ciężko powiedzieć. Sądząc po ożywieniu medialnym związanym z ostatnią Parodią Równości w Warszawie, seks można uprawiać już z każdym. Do tego wcale nie jest potrzebny samiec.
Przepraszam, ale w radio znowu było o kolejnych ofiarach lekkomyślnej kąpieli. Podobno w ostatni weekend utopiło się kilkadziesiąt osób. Dość dużo, ale bez przesady. Nie dajmy się zastraszyć liczbom. W końcu nad katastrofą smoleńską nasz rząd przeszedł do porządku dziennego, to chyba nie będziemy przejmować się pięćdzisięcioma topielcami? Inaczej zwariujemy od tych zmartwień. To zresztą musi być dość zabawny temat – myślę, oczywiście, o lotniczej katastrofie z kwietnia, gdyż poseł Palikot chce uczestniczyć w pracach komisji badającej przyczyny owej tragedii. Będzie wesoło, oj, będzie, bo poseł Palikot to straszliwie dowcipny facet, jajarz nad jajarze, mimo że filozof, a może właśnie dlatego. Kto wie co tym razem wymyśli. Może przyjdzie na obrady z jakimś nowym instrumentem – saksofonem lub wibratorem. No bo po kiego tak się wszystkim przejmować? Tym bardziej, że z nieba leci żar, wysysając z nas resztki energii. Mojego sąsiada tak męczą upały, że nie chce mu sie nawet jechać na wypoczynek.
O, przepraszam, w radio poinformowali właśnie, że we krwi byłego Prezydenta III RP Lecha Kaczyńskiego nie znaleziono kropli alkoholu. Poseł Palikot zgrzyta teraz pewnie zębami. Trochę się przeliczył. A zawsze twierdził, że Lech Kaczyński to alkoholik. Być może w jego histerycznych oskarżeniach pobrzmiewa życzeniowość, bo poseł Palikot handlował gorzałą herbu “Polmos”. Gdybym ja handlował wódą, to też bym chciał, żeby moimi klientami byli wszyscy Polacy, nie wyłączając prezydentów. Kraj alkoholików, to dla producenta gorzały istny raj. Posłowi Palikotowi musi być szczególnie przykro. W końcu poprzedni prezydent był równiachą w temacie alkoholowym. Tak dawał w szyję, że bez przerwy gubił golenie, m.in. niedaleko Smoleńska wytarzał się w ziemi charkowskiej, tam gdzie Sowieci pomordowali polskich żołnierzy. Jego następca był jakiś taki nieprzyzwoicie przyzwoity. Dawał zły przykład polskiej młodzieży, reprezentując cnotliwy świat naszych babek i dziadków. Poseł trafił kulą w płot. Ostatnio twierdzi jednak co innego, a mianowicie że Lech Kaczyński ma na rękach krew ponad dziewięćdziesięciu osób lecących Tupolewem, słowem – że to morderca. A mnie zastanawia tylko jedno: skąd on o tym wie? Przecież śledztwo w sprawie smoleńskiej katastrofy jeszcze się nie skończyło? I chyba nigdy się nie skończy. Więc może dobrze, że Pan Poseł będzie jednak członkiem owej komisji. Podzieli się z pozostałymi swoją tajemną wiedzą, która – jak niektórzy mówią – sięga dalej niż sięga wzrok posłanki Kempy i posła Macierewicza razem wziętych.
Generalnie w upalne lato nic się nie chce. Dziwię się, że po przymusowej kampanii wyborczej, chce się jeszcze kilku posłom cokolwiek robić, choćby nawet i wygłupiać. Inna sprawa, że oni tam pracują w klimatyzowanych pomieszczeniach. Zwykły zjadacz chleba klimatyzacji doświadcza jedynie na zakupach, w markecie. Ale mam dobrą wiadomość. Z moich obliczeń wynika, że do końca wakacji został już tylko miesiąc z ogonkiem. Ufff...
Miesiąc z ogonkiem
2010-07-21