Blog

Blog

No i wybuchła afera z klimatologami. Ktoś dorwał się do elektronicznej korespondencji naukowców z Uniwersytetu Wschodniej Anglii, opublikował te sensacje i na moment zrobiło się naprawdę gorąco. Z tych e-maili wynika bowiem jasno, że całe to zadęcie związane z globalnym ociepleniem to nic innego jak pic na wodę, fotomontaż. Owszem, klimat może się i ociepla (nareszcie!), ale niekoniecznie dzieje się tak w wyniku działalności człowieka (jeszcze raz odsyłam do poczytania o efekcie Milankovica). Tak naprawdę nie wiemy nawet czy grozi nam globalne ocieplenie, czy może raczej ochłodzenie, ale część naukowców, tych opłacanych z rządowych i międzynarodowych projektów, uprawia kreatywną naukę. Dlaczego tak bardzo uwzięli się na CO2? Ano dlatego, że jego emisja związana jest z produkcją przemysłową, a ten kto ją globalnie kontroluje – kontroluje wszystko. Wykradzione dane pochodziły z instytucji, której praca badawcza stanowi fundament retoryki Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatycznych przy ONZ. Dzięki tym ekspertom w 2007 r. ogłoszono, że za ocieplenie klimatu przede wszystkim odpowiada człowiek. W podobnym duchu rozumował Al Gore i dostał za to nagrodę Nobla (no przecież wstyd byłoby ją teraz zwracać). Ba, w obliczu niedawnego skandalu może runąć cała intelektualna potęga autorytetów, którzy nadymali się do niebotycznych rozmiarów, a tak naprawdę myślą tylko o jednym – jak tu dorwać się do naszej kaski. Każdy powód jest dobry. Jeśli z emisją CO2 nie wyjdzie, to przecież opodatkować można praktycznie wszystko. W wyniku działalności człowieka do atmosfery trafiają przecież inne związki chemiczne, jak metan czy tlenki azotu. Założę się, że w niedługim czasie zapłacimy jakiś podatek od potraw, które zdaniem ONZ-etowskich urzędników powodują niekontrolowane puszczanie “bąków”. A na taki spontan globalny rząd światowy nie może sobie chyba pozwolić. Podtlenek azotu również zalicza się do gazów cieplarnianych. N2O stosuje się ponadto w anastezjologii; jest tzw. gazem rozweselającym. Obawiam się, że wkrótce czeka nas podatek od dobrego samopoczucia.
Zanim do tego dojdzie, strach obleciał zwolenników Globcia, bo jutro w Kopenhadze ma się odbyć szczyt klimatyczny ONZ. Daję głowę, że wyciek informacji ze strony Hadley Climatic Research Unit nie zmieni jedynego słusznego poglądu, że za zmiany klimatu odpowiada człowiek (kiedy w praktyce wpływ tego czynnika to zaledwie jeden procent). To pewne, jak i to, że światowi macherzy od globalnego rządzenia nie zrezygnują z podatku węglowego. Walka na argumenty skazana jest na niepowodzenie. Tak było w niedawnym programie Bronisława Wildsteina, w którym zwolennicy Globcia skompromitowali się na całego (proszę sprawdzić w internecie). Otóż znany redaktor zaprosił do studia profesora z UW, geologa, który próbował polemizować z jakąś młodą działaczką od ekologii, osobą wybitnie oporną na wiedzę. “Próbował”, albowiem była ona kompletnie “zielona” w sprawach merytorycznych, co zresztą sama na koniec przyznała. Kolejny zaś rozmówca w tym programie, czołowy ekolog III RP Dariusz Szwed, nie przedstawił jednego rzeczowego argumentu.
Zamiast uczciwie rozważyć ile są warte badania naukowe dowodzące, że globalne ocieplenie powstaje w wyniku ludzkiej działalności, odwraca się kotem ogonem. Już przebąkują, że kompromitujące e-maile wyciekły poprzez mały serwer gdzieś w odlległym Tomsku. A Rosja, wiadomo, ma swój interes, żeby blokować wszelkie ograniczenia w produkcji przemysłowej. Pytam się: a jakie to ma znaczenie dla nauki? I w ogóle cała ta operacja z e-mailami wydaje się podejrzanie świetnie zaplanowana i motywowana politycznie. Ani słowa o meritum. Natomiast tworzy się wrażenie, iż kradzież korespondencji z angielskiego uniwersytetu jest gorszym przestępstwem niż zorganizowana manipulacja całej rzeszy polityków, naukowców i urzędników, w wyniku której cała ludzkość będzie obowiązkowo finansować walkę z wiatrakami.
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Jak podaje Radio RFM FM (13 grudnia br.) nadchodzi zima, a wraz z nią 25-stopniowe mrozy. Łatwo się domyślić, że to zasługa szczytu w Kopenhadze. Nawet taki sceptyk jak ja nie spodziewał się tak szybkich efektów ich pracy. Jak dotąd tylko kilka osób zmarło na skutek pierwszych przymrozków, więc mam nadzieję, że w nadchodzącym tygodniu liczba ofiar walki z emisją CO2 nie przekroczy setki. Aby do Świąt!
Walka z wiatrakami
2009-12-06